- Weź mi ją kurwa, jeszcze raz dotknij to Cię zabije . - syknął wściekły do Marcusa. Wyszedł ze mną na rękach z domu .
- Mamy ich zostawić w moim domu ? - szepnęłam zdezorientowana.
- Mamy wyjście ? - W tym momencie dałam Liamowi gest żeby mnie postawił. Zrobił to .
- Mamy ! Marcus nie będzie siedział w moim domu, kiedy ja będę u ciebie . - warknęłam.
- Kelsey jesteś w szoku , uspokój się .
- Och, mogłam po ciebie nie dzwonić . - mruknęłam.
- Daj spokój, chciałaś żeby Cię tam zabił ? - syknął wściekły .
- I tak to kiedyś zrobi, wcześniej czy później . Żadna różnica !
W tej chwili z domu wybiegł Justin i Marcus. Marcus nas ominął, a Justin się koło nas zatrzymał.
- Kels wyjaśnisz mi o co chodziło ? - powiedział Justin. Odwróciłam się i weszłam do domu, nie miałam odwagi powiedzieć mu w twarz * Chciałeś mnie zgwałcić * nie dzisiaj.
Chłopak za mną wszedł i mnie odwrócił do siebie.
Spojrzał mi głęboko w oczy i objął w talii.
- Justin..- szepnęłam . - nie .- powiedziałam jakby do siebie.
- Powiedz mi . - zjechał dłońmi na moje pośladki i włożył je do kieszeni od spodni. W tej chwili przypomniałam sobie, że schowałam tam kokainę. Chłopak spojrzał się na mnie zdziwiony i wyciągnął szybko woreczek z mojej kieszeni.
Zamknęłam oczy, mając nadzieję, ze to sen.
- Czyli to prawda .. Ty bierzesz ! - krzyknął mi w twarz.
- Nie to nie tak ... - próbowałam mu się wytłumaczyć .
- A jak ? No Kels, jak ? Znalazłem to w twojej kieszeni . Marcus na pewno ci tego nie włożył. - syknął.
-Ale ja nie jestem jakaś uzależniona...
- Od narkotyków można być tylko uzależnionym ! - warknął .
- Kiedyś krążyły plotki, że też brałeś, czemu się tym przejmujesz. Będę żyła jak ty ..
- Bo brałem, byłem uzależniony, wyszłem z tego ... Kels chcę Ci pomóc .
- Nie mas z w czym, nie jestem uzależniona ! Mam problemy .. - krzyknęłam.
- Kelsey, a skąd wiesz, że nie dałaś Marcusowi sama tak z własnej woli bo byłaś naćpana. - syknął. Na co jęknął z bólu kiedy moja ręka odbiła mu się na policzku.
- Wynoś się ! Nie chcę Cię znać ! Sam jesteś męską dziwką ! Musiałabym być Tobą żeby oddać się Marcusowi z własnej woli . O ile pamiętam bardzo lubisz pić i też nie pamiętasz pewnych sytuacji .
- Kels kochanie, przepraszam...
- WYNOŚ SIĘ ! - złapałam go za rękę i wyprowadziłam z domu . - Nie chcę Cię znać, nie odzywaj się na mnie, nawet nie patrz. - powiedziałam stanowczo i zamknęłam mu drzwi przed nosem .
Zaczęłam płakać, ale nie poddałam się i posprzątałam w domu co zajęło jakieś 2 godziny, zamknęłam dokładnie drzwi i ułożyłam się w łóżku .
Weszłam na TT i zobaczyłam Tweet'a Justina " Przepraszam nie powinnem, powiedz co zrobiłem ;* "
Och, serio ? Myślał, że zdobędzie mnie na emotkę . Nie wiem co jest gorsze, to że nazwał mnie puszczalską czy to, że mimo wszystko chcę mu to wybaczyć i za nim tęsknie. Zamknęłam laptopa i przykryłam się kołdrą, próbowałam usnąć kiedy mój telefon zaczął dzwonić.
- Halo ? - powiedziałam zaspanym głosem .
- Jeszcze się spotkamy suko . - powiedział Marcus i się zaśmiał . - Jesteś piękna, ale jeszcze piękniej wyglądasz bez ubrania.
- Marcus daj mi spokój ! Pójdę na policje jeśli mnie nie zostawisz . Mam świadków, którzy wiedzą co mi zrobiłeś i co robisz do tej pory ! Nienawidzę Cię .
- Nie zapominaj, że mnie kochasz . - rozłączyłam się.
Wtuliłam się w poduszkę, Szybko ogarnął mnie sen.
Po wstaniu z łóżka wybrałam ciuchy i przygotowałam się do szkoły .
Po około 20 minutach byłam w szkole.
- Kels ! - krzyknęła Brooklyn. Zatrzymałam się i uśmiechnęłam w jej stronę . - To prawda, że wczoraj spędziłaś wieczór z Justinem ?
- Co ?! Kto Ci takie coś nazmyślał ? - krzyknęłam zdziwiona.
- John wczoraj gadał z Tysonem i mówił, że Justin i Liam pojechali do ciebie, i że Biebs został na noc.
- Nie ! Marcus u mnie był i znowu próbował.. zresztą ! - warknęłam i udałam się w stronę Johna, który stał z Justinem i Liamem .
- John ! - krzyknęłam, na co chłopak z uśmiechem się na mnie spojrzał . - Co ty kurwa wymyślasz ?!
- Och, powiedz, że Justin jest w tym zły, zawsze umiał zadowolić kobietę . - Szatyn spojrzał się na niego pytająco .
- Justin mi wczoraj pomógł z moim psychicznym byłym, tak jak Liam, więc nie pierdol farmazonów, bo Ci to nie wychodzi ! - krzyknęłam na głos, na co wokół nas zebrała się spora grupka.
- Każda pieprzona dziwka tak mówi . - syknął.
- Widocznie twoja mama nią była.
- Po co to robisz ? Po co się ze mną droczysz, ja Ci do łóżka nie wskoczę .
- Nienawidzisz mnie .. wiem, ale nie zmyślaj na mój temat tak poj.. niepoważnych historii skoro nic nie wiesz.
- Och, Kels. Wiem zbyt dużo . - zaśmiał się.
- Niby co ? co wiesz ? - krzyknęłam mu w twarz .
- Twój były, Marcus jest alkoholikiem i Cię wykorzystywał, no i bił . A Justina nienawidzisz, bo na imprezie pod koniec 9 klasy próbował Cię zgwałcić .
Z mojego oka wypłynęło kilka łez, a Justin do mnie podszedł .
- Kels .. to prawda ?- szepnął. Ominęłam go i pobiegłam w stronę łazienki.
Szukałam w moim plecaku mojej strzykawki z heroiną , ale nie mogłam znaleźć, nagle zaczęło mnie coś piec na palcu, zobaczyłam krew, przecięłam się moją żyletką, znaczy nie moją a mojej siostry.. popełniła samobójstwo, była ode mnie 3 lata starsza, brakuje mi jej.. Wracając do żyletki, zdecydowałam zrobić to co ona. Zadałam sobie kilka ran płytkich, ale też głębokich. Po chwili zorientowałam się, że to co zrobiłam jest głupie.
- Kels ! - usłyszałam krzyk i zrobiło mi się ciemno przed oczami .
Be Perfect in Love
piątek, 15 listopada 2013
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 2 cz.1
Kiedy je otworzyłam doznałam szoku .Moje źrenice momentalnie się rozszerzyły, a z oczu wypłynęła łza. Próbowałam zamknąć drzwi ale osoba, która tam stała, przeszkodziła mi stawiając w progu stopę. Szybko odbiegłam od drzwi i wbiegłam na górę. Z moich oczu wypływały strumienie łez dlatego obraz był strasznie rozmyty. Wbiegłam do pierwszego lepszego pomieszczenia i się schowałam.
Kiedy ustabilizowałam oddech, złapałam telefon i zadzwoniłam pod numer, na który ostatnio dzwoniłam.
Po chwili zorientowałam się, że to Brooklyn, szybko się rozłączyłam i wybrałam numer Liama.
- Liam . - mówiłam szlochając.
- Kels coś się stało ?
- Przyjedź tutaj, proszę .
- Kelsey co się dzieje ?
- Marcus jest w moim domu .
- Kurwa! Już wsiadam do samochodu, zaraz będziemy . - szybko się rozłączył, a ja lekko otworzyłam drzwi, żeby zobaczyć czy go nie ma. Kiedy się rozejrzałam, cicho odetchnęłam .
* Dla wyjaśnienia : Marcus - 23 lata . Kiedyś był przyjacielem, a następnie chłopakiem Kelsey, po kilku miesiącach ich związku, zaczął ją bić i wykorzystywać czasami seksualnie . Kelsey wyprowadziła się a Marcus powrócił, aby ją odnaleźć, jak widać udało mu się. Nikt nie wiedział o jej krzywdach, oprócz Liama i Brooklyn . *
Po 5 minutach usłyszałam dźwięki tłuczonego szkła i krzyki . Postanowiłam po cichu zejść na dół.
W tym momencie Marcus mnie zauważył i szybko do mnie podbiegł.
- Wiedziałem, że tu przyjdziesz suko ! Po kogo dzwoniłaś ? - krzyczał ciągnąc mnie za włosy.
- Nikogo . - szeptałam przez łzy .
- Mów bo Cię zabiję .
- Lepsze to niż gwałt. - syknęłam, było mi to obojętne co zrobi. Chłopak przyciągnął mnie do ściany i zaczął rozpinać moją koszulę. Zaczęłam mocniej płakać. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do salonu. To Liam i Justin .
- Zostaw ją ! - Marcus przestał całować moją szyję i się odwrócił.
- Liam, och tęskniłem . - Marcus podszedł do Liama i na niego splunął . W tym momencie Liam zaczął okładać go pięściami, a Justin szybko do mnie podbiegł.
- Chodź księżniczko - mruknął do mnie.
- Zostaw mnie ! Wszyscy jesteście tacy sami . - Liam i Marcus przestali się bić i na mnie spojrzeli. - Wszyscy czekacie, aż jakaś dziwka da wam dupy ! Ja rozumiem, że macie potrzeby, ale no kurwa liczcie się z ich uczuciami . - krzyknęłam na nich patrząc pierw na Justina a następnie Marcusa.
- Kels nigdy bym Ci tego nie zrobił . - powiedział ze skruchą szatyn.
- Widocznie dużo rzeczy nie wiesz... - mruknęłam, Justina twarz przybrała wygląd zdziwionego . Liam do mnie podszedł i wziął na ręce .
- Weź mi ją kurwa, jeszcze raz dotknij to Cię zabije . - syknął wściekły do Marcusa.
Kiedy ustabilizowałam oddech, złapałam telefon i zadzwoniłam pod numer, na który ostatnio dzwoniłam.
Po chwili zorientowałam się, że to Brooklyn, szybko się rozłączyłam i wybrałam numer Liama.
- Liam . - mówiłam szlochając.
- Kels coś się stało ?
- Przyjedź tutaj, proszę .
- Kelsey co się dzieje ?
- Marcus jest w moim domu .
- Kurwa! Już wsiadam do samochodu, zaraz będziemy . - szybko się rozłączył, a ja lekko otworzyłam drzwi, żeby zobaczyć czy go nie ma. Kiedy się rozejrzałam, cicho odetchnęłam .
* Dla wyjaśnienia : Marcus - 23 lata . Kiedyś był przyjacielem, a następnie chłopakiem Kelsey, po kilku miesiącach ich związku, zaczął ją bić i wykorzystywać czasami seksualnie . Kelsey wyprowadziła się a Marcus powrócił, aby ją odnaleźć, jak widać udało mu się. Nikt nie wiedział o jej krzywdach, oprócz Liama i Brooklyn . *
Po 5 minutach usłyszałam dźwięki tłuczonego szkła i krzyki . Postanowiłam po cichu zejść na dół.
W tym momencie Marcus mnie zauważył i szybko do mnie podbiegł.
- Wiedziałem, że tu przyjdziesz suko ! Po kogo dzwoniłaś ? - krzyczał ciągnąc mnie za włosy.
- Nikogo . - szeptałam przez łzy .
- Mów bo Cię zabiję .
- Lepsze to niż gwałt. - syknęłam, było mi to obojętne co zrobi. Chłopak przyciągnął mnie do ściany i zaczął rozpinać moją koszulę. Zaczęłam mocniej płakać. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do salonu. To Liam i Justin .
- Zostaw ją ! - Marcus przestał całować moją szyję i się odwrócił.
- Liam, och tęskniłem . - Marcus podszedł do Liama i na niego splunął . W tym momencie Liam zaczął okładać go pięściami, a Justin szybko do mnie podbiegł.
- Chodź księżniczko - mruknął do mnie.
- Zostaw mnie ! Wszyscy jesteście tacy sami . - Liam i Marcus przestali się bić i na mnie spojrzeli. - Wszyscy czekacie, aż jakaś dziwka da wam dupy ! Ja rozumiem, że macie potrzeby, ale no kurwa liczcie się z ich uczuciami . - krzyknęłam na nich patrząc pierw na Justina a następnie Marcusa.
- Kels nigdy bym Ci tego nie zrobił . - powiedział ze skruchą szatyn.
- Widocznie dużo rzeczy nie wiesz... - mruknęłam, Justina twarz przybrała wygląd zdziwionego . Liam do mnie podszedł i wziął na ręce .
- Weź mi ją kurwa, jeszcze raz dotknij to Cię zabije . - syknął wściekły do Marcusa.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rozdział 1
Wyszłam szybko z domu, wiem że się spóźnię , ja to wiem. Po chwili dołączył do mnie Liam. Nie żebym go nie lubiła, ale jest trochę wkurzający .
- Co tam Kels ? - powiedział obejmując mnie ramieniem .
- Powiedzmy, że stabilnie, jak zawsze zresztą .- mruknęłam obojętnie.
- Zauważyłem. - zaśmiał się.
Przy samym wejściu spotkałam Alex'a miał mi załatwić trawkę . Uśmiechnęłam się do siebie i do niego podeszłam.
- Masz ?
- Mam, ale nie mogę Ci dać. Wiem obiecałem, ale ktoś mi nie pozwolił. - mruknął zawiedziony.
- Nikt nie wie, że biorę . - powiedziałam zdziwiona.
- Widocznie jest ktoś kto wie... Wybacz muszę iść. - szybko mnie ominął i odszedł.
Stałam tam przez jakieś 10 minut wpatrując się w niego . " Frajer " krzyknęłam w duchu .
Postanowiłam iść po książki, które mam w szafce. Po otworzeniu z szafki wyleciała karteczka. Spojrzałam na nią i przeczytałam. * Wiem, że ćpasz. wszyscy się dowiedzą * Trochę się wystraszyłam, nikt nie mógł o tym widzieć, jeszcze ta sytuacja z Alex'em .. Muszę się dowiedzieć kto rozsiewa te plotki, no w sumie to nie plotki, ale nie jestem jakąś ćpunką.
***
Lekcje minęły spokojnie, nikt mnie nie nękał ani nic.
Kiedy wyszłam zza murów szkoły spotkałam B ze swoim " kochasiem " .
- Hay, B. - uśmiechnęłam się, ale oni sobie nie przerwali i całowali się w najlepsze. - Ja tutaj jestem. - odchrząknęła, mimo to efektów nie otrzymałam. - Dobra, spadajcie. - odwróciłam się i odeszłam. Brooklyn zachowała się chamsko. Co jest dziwne, bo nigdy taka nie była.
Po kilku minutach byłam w parku, rozejrzałam się po parku i kiedy nikogo nie zauważyłam wyciągnęłam jonita.
- Kelsey . -krzyknął ktoś za mną, nie wiedziałam co zrobić z moją ostatnią ' zdobyczą ', więc szybko wzięłam 2 buchy i przydepnęłam butem. To było straszne, musiałam to wyrzucić..
- Liam . -powiedziałam radośnie. Przynajmniej udawałam. - Co Cię tu sprowadza ?
- Byłem się przejść, Justin i John, mają przyjść, może zostaniesz ?
- Wybacz, ale będę musiała zaraz iść, mama i jej nowa kolekcja. - uśmiechnęłam się fałszywie. Musiałam skłamać, nie chciałam spędzać z nimi czasu może dlatego, że Justin i John to typowi babiarze. Nienawidzę ich .
Przeszliśmy się chwilę, w pewnym momencie zauważyłam chłopaków zmierzających w naszą stronę.
- Ja już pójdę. Cześć. - dałam mu buziaka w policzek i chciałam odejść, aż usłyszałam .
- Ej, ćpunka gdzie uciekasz ? - krzyknął to John. Kątem oka dostrzegłam jak Justin trącił go ramieniem. Odwróciłam się i pokazałam im środkowy palec.
- kicia, nie obrażaj się . - powiedział i mnie objął oczywiście John.
- Zostaw mnie palancie. - mruknęłam i próbowałam mu się wyrwać.
- No zostaw ją .- krzyknął nieco wkurzony Justin, pewnie miałam już isć i im nie przeszkadzać. Chłopak mnie puścił, a ja uśmiechnęłam się w stronę szatyna.
- Pójdę już . - odwróciłam się i szybko odeszłam .
Po chwili poczułam dłonie na moim ramieniu.
- Przepraszam za niego. - powiedział Justin.
- Nie musiałeś tu za mną iść. - warknęłam w jego stronę.
- Czemu jesteś taka .. - nie zdążył dokończyć, bo mu przerwałam.
- Dziwna, głupia, inna, czy jaka jeszcze ?
- Nie. - chłopak mnie zatrzymał i stanął przede mną . Naszą twarz dzieliły milimetry - Czemu jesteś taka oschła, dla mnie ? Zrobiłem Ci coś ?
W tym momencie zalałam się łzami, przypomniało mi się co Justin zrobił w 9 klasie... wtedy byliśmy przyjaciółmi, jeśli można tak to nazwać. Na imprezie z okazji końca roku, Justin się strasznie upił i próbował mnie zaciągnąć do łóżka, Liam nas nakrył i obiecał, że nikomu nie powie i my Justinowi nie przypomnimy. To boli do teraz, ale sobie radzę.
- Ejj, słuchasz mnie ? - wyrwał mnie z moich myśli głos szatyna. - Coś Ci zrobiłem ?
- Nie, nie. - szepnęłam przez łzy i go szybko ominęłam.
***
Po kilkunastu minutach byłam w domu, moja mama pracowała nad swoją nową kolekcją więc byłam w domu sama. Szybko pobiegłam do pokoju i w szafce znalazłam biały proszek. Zastanowiłam się chwile czy brać czy nie , ale wtedy zobaczyłam zdarzenia z tamtego dnia. Wzięłam małą torebeczkę w rękę.
Kiedy chciałam wysypać zawartość na biurko ktoś zadzwonił do drzwi, szybko schowałam saszetkę do kieszeni od spodni o pobiegłam je otworzyć.
Kiedy je otworzyłam doznałam szoku .
- Co ty tutaj robisz ?! - krzyknęłam zdezorientowana.
- Co tam Kels ? - powiedział obejmując mnie ramieniem .
- Powiedzmy, że stabilnie, jak zawsze zresztą .- mruknęłam obojętnie.
- Zauważyłem. - zaśmiał się.
Przy samym wejściu spotkałam Alex'a miał mi załatwić trawkę . Uśmiechnęłam się do siebie i do niego podeszłam.
- Masz ?
- Mam, ale nie mogę Ci dać. Wiem obiecałem, ale ktoś mi nie pozwolił. - mruknął zawiedziony.
- Nikt nie wie, że biorę . - powiedziałam zdziwiona.
- Widocznie jest ktoś kto wie... Wybacz muszę iść. - szybko mnie ominął i odszedł.
Stałam tam przez jakieś 10 minut wpatrując się w niego . " Frajer " krzyknęłam w duchu .
Postanowiłam iść po książki, które mam w szafce. Po otworzeniu z szafki wyleciała karteczka. Spojrzałam na nią i przeczytałam. * Wiem, że ćpasz. wszyscy się dowiedzą * Trochę się wystraszyłam, nikt nie mógł o tym widzieć, jeszcze ta sytuacja z Alex'em .. Muszę się dowiedzieć kto rozsiewa te plotki, no w sumie to nie plotki, ale nie jestem jakąś ćpunką.
***
Lekcje minęły spokojnie, nikt mnie nie nękał ani nic.
Kiedy wyszłam zza murów szkoły spotkałam B ze swoim " kochasiem " .
- Hay, B. - uśmiechnęłam się, ale oni sobie nie przerwali i całowali się w najlepsze. - Ja tutaj jestem. - odchrząknęła, mimo to efektów nie otrzymałam. - Dobra, spadajcie. - odwróciłam się i odeszłam. Brooklyn zachowała się chamsko. Co jest dziwne, bo nigdy taka nie była.
Po kilku minutach byłam w parku, rozejrzałam się po parku i kiedy nikogo nie zauważyłam wyciągnęłam jonita.
- Kelsey . -krzyknął ktoś za mną, nie wiedziałam co zrobić z moją ostatnią ' zdobyczą ', więc szybko wzięłam 2 buchy i przydepnęłam butem. To było straszne, musiałam to wyrzucić..
- Liam . -powiedziałam radośnie. Przynajmniej udawałam. - Co Cię tu sprowadza ?
- Byłem się przejść, Justin i John, mają przyjść, może zostaniesz ?
- Wybacz, ale będę musiała zaraz iść, mama i jej nowa kolekcja. - uśmiechnęłam się fałszywie. Musiałam skłamać, nie chciałam spędzać z nimi czasu może dlatego, że Justin i John to typowi babiarze. Nienawidzę ich .
Przeszliśmy się chwilę, w pewnym momencie zauważyłam chłopaków zmierzających w naszą stronę.
- Ja już pójdę. Cześć. - dałam mu buziaka w policzek i chciałam odejść, aż usłyszałam .
- Ej, ćpunka gdzie uciekasz ? - krzyknął to John. Kątem oka dostrzegłam jak Justin trącił go ramieniem. Odwróciłam się i pokazałam im środkowy palec.
- kicia, nie obrażaj się . - powiedział i mnie objął oczywiście John.
- Zostaw mnie palancie. - mruknęłam i próbowałam mu się wyrwać.
- No zostaw ją .- krzyknął nieco wkurzony Justin, pewnie miałam już isć i im nie przeszkadzać. Chłopak mnie puścił, a ja uśmiechnęłam się w stronę szatyna.
- Pójdę już . - odwróciłam się i szybko odeszłam .
Po chwili poczułam dłonie na moim ramieniu.
- Przepraszam za niego. - powiedział Justin.
- Nie musiałeś tu za mną iść. - warknęłam w jego stronę.
- Czemu jesteś taka .. - nie zdążył dokończyć, bo mu przerwałam.
- Dziwna, głupia, inna, czy jaka jeszcze ?
- Nie. - chłopak mnie zatrzymał i stanął przede mną . Naszą twarz dzieliły milimetry - Czemu jesteś taka oschła, dla mnie ? Zrobiłem Ci coś ?
W tym momencie zalałam się łzami, przypomniało mi się co Justin zrobił w 9 klasie... wtedy byliśmy przyjaciółmi, jeśli można tak to nazwać. Na imprezie z okazji końca roku, Justin się strasznie upił i próbował mnie zaciągnąć do łóżka, Liam nas nakrył i obiecał, że nikomu nie powie i my Justinowi nie przypomnimy. To boli do teraz, ale sobie radzę.
- Ejj, słuchasz mnie ? - wyrwał mnie z moich myśli głos szatyna. - Coś Ci zrobiłem ?
- Nie, nie. - szepnęłam przez łzy i go szybko ominęłam.
***
Po kilkunastu minutach byłam w domu, moja mama pracowała nad swoją nową kolekcją więc byłam w domu sama. Szybko pobiegłam do pokoju i w szafce znalazłam biały proszek. Zastanowiłam się chwile czy brać czy nie , ale wtedy zobaczyłam zdarzenia z tamtego dnia. Wzięłam małą torebeczkę w rękę.
Kiedy chciałam wysypać zawartość na biurko ktoś zadzwonił do drzwi, szybko schowałam saszetkę do kieszeni od spodni o pobiegłam je otworzyć.
Kiedy je otworzyłam doznałam szoku .
- Co ty tutaj robisz ?! - krzyknęłam zdezorientowana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)