poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 1

  Wyszłam szybko z domu, wiem że się spóźnię , ja to wiem. Po chwili dołączył do mnie Liam. Nie żebym go nie lubiła, ale jest trochę wkurzający .
- Co tam Kels ? - powiedział obejmując mnie ramieniem .
- Powiedzmy, że stabilnie, jak zawsze zresztą .- mruknęłam obojętnie.
- Zauważyłem. - zaśmiał się.

Przy samym wejściu spotkałam Alex'a miał mi załatwić trawkę . Uśmiechnęłam się do siebie i do niego podeszłam.

- Masz ?
- Mam, ale nie mogę Ci dać. Wiem obiecałem, ale ktoś mi nie pozwolił. - mruknął zawiedziony.
- Nikt nie wie, że biorę . - powiedziałam zdziwiona.
- Widocznie jest ktoś kto wie... Wybacz muszę iść. - szybko mnie ominął i odszedł.

Stałam tam przez jakieś 10 minut wpatrując się w niego . " Frajer " krzyknęłam w duchu .
Postanowiłam iść po książki, które mam w szafce. Po otworzeniu z szafki wyleciała karteczka. Spojrzałam na nią i przeczytałam. * Wiem, że ćpasz. wszyscy się dowiedzą * Trochę się wystraszyłam, nikt nie mógł o tym widzieć, jeszcze ta sytuacja z Alex'em .. Muszę się dowiedzieć kto rozsiewa te plotki, no w sumie to nie plotki, ale nie jestem jakąś ćpunką.

***

Lekcje minęły spokojnie, nikt mnie nie nękał ani nic.
Kiedy wyszłam zza murów szkoły spotkałam B ze swoim " kochasiem " .
- Hay, B. - uśmiechnęłam się, ale oni sobie nie przerwali i całowali się w najlepsze. - Ja tutaj jestem. - odchrząknęła, mimo to efektów nie otrzymałam. - Dobra, spadajcie. - odwróciłam się i odeszłam. Brooklyn zachowała się chamsko. Co jest dziwne, bo nigdy taka nie była.

Po kilku minutach byłam w parku, rozejrzałam się po parku i kiedy nikogo nie zauważyłam wyciągnęłam jonita.
- Kelsey . -krzyknął ktoś za mną, nie wiedziałam co zrobić z moją ostatnią ' zdobyczą ', więc szybko  wzięłam 2 buchy  i przydepnęłam butem. To było straszne, musiałam to wyrzucić..
- Liam . -powiedziałam radośnie. Przynajmniej udawałam. - Co Cię tu sprowadza ?
- Byłem się przejść, Justin i John, mają przyjść, może zostaniesz ?
- Wybacz, ale będę musiała zaraz iść, mama i jej nowa kolekcja. - uśmiechnęłam się fałszywie. Musiałam skłamać, nie chciałam spędzać z nimi czasu może dlatego, że Justin i John to typowi babiarze. Nienawidzę ich .

Przeszliśmy się chwilę, w pewnym momencie zauważyłam chłopaków zmierzających w naszą stronę.
- Ja już pójdę. Cześć. - dałam mu buziaka w policzek i chciałam odejść, aż usłyszałam .
- Ej, ćpunka gdzie uciekasz ? - krzyknął to John. Kątem oka dostrzegłam jak Justin trącił go ramieniem. Odwróciłam się i pokazałam im środkowy palec.
- kicia, nie obrażaj się . - powiedział i mnie objął oczywiście John.
- Zostaw mnie palancie. - mruknęłam i próbowałam mu się wyrwać.
- No zostaw ją .- krzyknął nieco wkurzony Justin, pewnie miałam już isć i im nie przeszkadzać. Chłopak mnie puścił, a ja uśmiechnęłam się w stronę szatyna.
- Pójdę już . - odwróciłam się i szybko odeszłam .

 Po chwili poczułam dłonie na moim ramieniu.
- Przepraszam za niego. - powiedział Justin.
- Nie musiałeś tu za mną iść. - warknęłam w jego stronę.
- Czemu jesteś taka .. - nie zdążył dokończyć, bo mu przerwałam.
- Dziwna, głupia, inna, czy jaka jeszcze ?
- Nie. - chłopak mnie zatrzymał i stanął przede mną . Naszą twarz dzieliły milimetry - Czemu jesteś taka oschła, dla mnie ? Zrobiłem Ci coś ?

W tym momencie zalałam się łzami, przypomniało mi się co Justin zrobił w 9 klasie... wtedy byliśmy przyjaciółmi, jeśli można tak to nazwać. Na imprezie z okazji końca roku, Justin się strasznie upił i próbował mnie zaciągnąć do łóżka, Liam nas nakrył i obiecał, że nikomu nie powie i my Justinowi nie przypomnimy. To boli do teraz, ale sobie radzę.

- Ejj, słuchasz mnie ? - wyrwał mnie z moich myśli głos szatyna. - Coś Ci zrobiłem ?
- Nie, nie. - szepnęłam przez łzy i go szybko ominęłam.

***

Po kilkunastu minutach byłam w domu, moja mama pracowała nad swoją nową kolekcją więc byłam w domu sama. Szybko pobiegłam do pokoju i w szafce znalazłam biały proszek. Zastanowiłam się chwile czy brać czy nie , ale wtedy zobaczyłam zdarzenia z tamtego dnia. Wzięłam małą torebeczkę w rękę.
Kiedy chciałam wysypać zawartość na biurko ktoś zadzwonił do drzwi, szybko schowałam saszetkę do kieszeni od spodni o pobiegłam je otworzyć.
Kiedy je otworzyłam doznałam szoku .

- Co ty tutaj robisz ?! - krzyknęłam zdezorientowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz