piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 2 cz.2

- Weź mi ją kurwa, jeszcze raz dotknij to Cię zabije . - syknął wściekły do Marcusa. Wyszedł ze mną na rękach z domu .
- Mamy ich zostawić w moim domu ? - szepnęłam zdezorientowana.
- Mamy wyjście ? - W tym momencie dałam Liamowi gest żeby mnie postawił. Zrobił to .
- Mamy ! Marcus nie będzie siedział w moim domu, kiedy ja będę u ciebie . - warknęłam.
- Kelsey jesteś w szoku , uspokój się .
- Och, mogłam po ciebie nie dzwonić . - mruknęłam.
- Daj spokój, chciałaś żeby Cię tam zabił ? - syknął wściekły .
- I tak to kiedyś zrobi, wcześniej czy później . Żadna różnica !
W tej chwili z domu wybiegł Justin i Marcus. Marcus nas ominął, a Justin się koło nas zatrzymał.

- Kels wyjaśnisz mi o co chodziło ? - powiedział Justin. Odwróciłam się i weszłam do domu, nie miałam odwagi powiedzieć mu w twarz * Chciałeś mnie zgwałcić * nie dzisiaj.
Chłopak za mną wszedł i mnie odwrócił do siebie.
Spojrzał mi głęboko w oczy i objął w talii.
- Justin..- szepnęłam . - nie .- powiedziałam jakby do siebie.
- Powiedz mi . - zjechał dłońmi na moje pośladki i włożył je do kieszeni od spodni. W tej chwili przypomniałam sobie, że schowałam tam kokainę. Chłopak spojrzał się na mnie zdziwiony i wyciągnął szybko woreczek z mojej kieszeni.
Zamknęłam oczy, mając nadzieję, ze to sen.
- Czyli to prawda .. Ty bierzesz ! - krzyknął mi w twarz.
- Nie to nie tak ... - próbowałam mu się wytłumaczyć .
- A jak ? No Kels, jak ? Znalazłem to w twojej kieszeni . Marcus na pewno ci tego nie włożył. - syknął.
-Ale ja nie jestem jakaś uzależniona...
- Od narkotyków można być tylko uzależnionym ! - warknął .
- Kiedyś krążyły plotki, że też brałeś, czemu się tym przejmujesz. Będę żyła jak ty ..
- Bo brałem, byłem uzależniony, wyszłem z tego ... Kels chcę Ci pomóc .
- Nie mas z w czym, nie jestem uzależniona ! Mam problemy .. - krzyknęłam.
- Kelsey, a skąd wiesz, że nie dałaś Marcusowi sama tak z własnej woli bo byłaś naćpana. - syknął. Na co jęknął z bólu kiedy moja ręka odbiła mu się na policzku.
- Wynoś się ! Nie chcę Cię znać ! Sam jesteś męską dziwką ! Musiałabym być Tobą żeby oddać się Marcusowi z własnej woli . O ile pamiętam bardzo lubisz pić i też nie pamiętasz pewnych sytuacji .
- Kels kochanie, przepraszam...
- WYNOŚ SIĘ ! - złapałam go za rękę i wyprowadziłam z domu . - Nie chcę Cię znać, nie odzywaj się na mnie, nawet nie patrz. - powiedziałam stanowczo i zamknęłam mu drzwi przed nosem .
Zaczęłam płakać, ale nie poddałam się i posprzątałam w domu co zajęło jakieś 2 godziny, zamknęłam dokładnie drzwi i ułożyłam się w łóżku  .

Weszłam na TT i zobaczyłam Tweet'a Justina " Przepraszam nie powinnem, powiedz co zrobiłem ;* "
Och, serio ? Myślał, że zdobędzie mnie na emotkę . Nie wiem co jest gorsze, to że nazwał mnie puszczalską czy to, że mimo wszystko chcę mu to wybaczyć i za nim tęsknie. Zamknęłam laptopa i przykryłam się kołdrą, próbowałam usnąć kiedy mój telefon zaczął dzwonić.
- Halo ? - powiedziałam zaspanym głosem .
- Jeszcze się spotkamy suko . - powiedział Marcus i się zaśmiał . - Jesteś piękna, ale jeszcze piękniej wyglądasz bez ubrania.
- Marcus daj mi spokój ! Pójdę na policje jeśli mnie nie zostawisz  . Mam świadków, którzy wiedzą co mi zrobiłeś i co robisz do tej pory ! Nienawidzę Cię .
- Nie zapominaj, że mnie kochasz . - rozłączyłam się.
Wtuliłam się w poduszkę, Szybko ogarnął mnie sen.

Po wstaniu z łóżka wybrałam ciuchy i przygotowałam się do szkoły .
Po około 20 minutach byłam w szkole.
- Kels ! - krzyknęła Brooklyn. Zatrzymałam się i uśmiechnęłam w jej stronę . - To prawda, że wczoraj spędziłaś wieczór z Justinem ?
- Co ?! Kto Ci takie coś nazmyślał ? - krzyknęłam zdziwiona.
- John wczoraj gadał z Tysonem i mówił, że Justin i Liam pojechali do ciebie, i że Biebs został na noc.
- Nie ! Marcus u mnie był i znowu próbował.. zresztą ! - warknęłam i udałam się w stronę Johna, który stał  z Justinem i Liamem .
- John ! - krzyknęłam, na co chłopak z uśmiechem się na mnie spojrzał . - Co ty kurwa wymyślasz ?!
- Och, powiedz, że Justin jest w tym zły, zawsze umiał zadowolić kobietę . - Szatyn spojrzał się na niego pytająco .
- Justin mi wczoraj pomógł z moim psychicznym byłym, tak jak Liam, więc nie pierdol farmazonów, bo Ci to nie wychodzi ! - krzyknęłam na głos, na co wokół nas zebrała się spora grupka.
- Każda pieprzona dziwka tak mówi . - syknął.
- Widocznie twoja mama nią była.
- Po co to robisz ? Po co się ze mną droczysz, ja Ci do łóżka nie wskoczę .
- Nienawidzisz mnie .. wiem, ale nie zmyślaj na mój temat tak poj.. niepoważnych historii skoro nic nie wiesz.
- Och, Kels. Wiem zbyt dużo . - zaśmiał się.
- Niby co ? co wiesz ? - krzyknęłam mu w twarz .
- Twój były, Marcus jest alkoholikiem i Cię wykorzystywał, no i bił . A Justina nienawidzisz, bo na imprezie pod koniec 9 klasy próbował Cię zgwałcić .
Z mojego oka wypłynęło kilka łez, a Justin do mnie podszedł .

- Kels .. to prawda ?- szepnął. Ominęłam go i pobiegłam w stronę łazienki.
Szukałam w moim plecaku mojej strzykawki z heroiną , ale nie mogłam znaleźć, nagle zaczęło mnie coś piec na palcu, zobaczyłam krew, przecięłam się moją żyletką, znaczy nie moją a mojej siostry.. popełniła samobójstwo, była ode mnie 3 lata starsza, brakuje mi jej.. Wracając do żyletki, zdecydowałam zrobić to co ona. Zadałam sobie kilka ran płytkich, ale też głębokich. Po chwili zorientowałam się, że to co zrobiłam jest głupie.
- Kels ! - usłyszałam krzyk i zrobiło mi się ciemno przed oczami .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz